Jak wyceniać projekty - 15 rzeczy o które należy zapytać klienta - część czwarta

Listopad 04 2019
Jak wyceniać projekty - 15 rzeczy o które należy zapytać klienta - część czwarta

Olaboga, poniedziałek, 6:00 rano a za oknem dżdżysty klimacik. Postaram się dziś streścić przy czwartej części.

Poprzednie, tradycyjnie znajdziecie TUTAJ.

 

Pogadamy o kasie?

To dobry moment żeby zacząć szacować ile to klienta będzie kosztować. Tutaj są trzy ważne zasady.

  1. NIGDY DO TEGO MOMENTU NIE ZBLIŻAJ SIĘ NAWET DO CENY! Nie podawaj jej, nie mów w przybliżeniu, pi razy oko, w zaokrągleniu… nic! Jak klient pyta to odpowiadaj maxymalnie szerokim przedziałem. Ja np mam tekst, zresztą oparty o prawdę: “Najtańsza strona jaką rozpisywałem kosztowała 50zł, najdroższa - 1’500’000zł - dowiem się co potrzeba, zawężę zakres cenowy”.

  2. TO NIE JEST MOMENT PODANIA DOKŁADNEJ CENY! Klient w na tym etapie przysiągłby na życie własnych dzieci że już nic więcej się nie zmieni, nie dojdzie, nie będzie modyfikowane. Wynika to ze zmęczenia, dużo bardziej szczegółowej rozpiski niż zakładał, która leży przed Wami i natłoku informacji kłębiących się w jego głowie. Spokojnie, to normalne, każdy człowiek który na co dzień nie rozpisuje projektów, gotów dać się w tym momencie przypalać żywym żelazem i zdania nie zmieni że to absolutnie wszystko co on chce mieć na swojej stronie. Każdy z nich też w ciągu 2 tygodni zdanie zmieni i coś dorzuci. Więc jak już to unikamy deklaracji z cyklu “strona będzie kosztować 3200zł”, tylko mówimy “od 3000zł do 3500zł zależy od szczegółów”. Oczywiście przedział skalujemy względem wielkości projektu.

  3. REAGUJ NA TRZECIĄ ZMIANĘ! W momencie podania przedziału cenowego, klient się albo bardzo spina i odchodzi (zdarza się chodź rzadko, ale musimy pamiętać że jak kogoś nie stać na mercedesa to mu dealer w salonie nie sprzedaje go poniżej kosztów produkcji), albo rozluźnia. Jak się rozluźni to od razu przypomina mu się ‘drobnostka’. A to jednak chce mieć formularz kontaktowy do wysyłania wiadomości ze strony (2h dodatkowej roboty dla Was żeby go zrobić porządnie), a to ma praktykanta który w CMS powinien mieć dostęp do pisania bloga, ale do zamówień już nie koniecznie (kolejne 2-3h waszej ekstra roboty żeby wszystko sprawdzić na różnych poziomach dostępu), a to jeszcze chciałby mieć oprócz bloga, osobny dział z ogłoszeniami o pracę, no wiesz, tak na przyszłość… i tutaj mówimy stop. Nie ważne że mechanika jest identyczna jak na blogu, jak to ma być porządnie zaprojektowane to jest to osobny dział w CMSie, osobne tabele, osobna grafika,... Stop najlepiej będzie powiedzieć dyplomatycznie czyli: “Ok, nie ma problemu, zwiększy nam to zakres cenowy “od 3200zł do 3800zł”, dzięki temu klient wróci na ziemię i stwierdzi że może dział z ogłoszeniami o pracę przyda mu się jak będzie zatrudniał ponad 50 osób a nie tak jak teraz 3, bo nic nie stoi na przeszkodzie żeby wrzucić to w formie pojedynczego wpisu na blogu a nie robić kolejne mechaniki do zarządzania stroną. 

 

Przykład:

Tutaj już nie będę odnosił się do wyimaginowanych przykładów. Powiem z własnego doświadczenia. Kiedyś dostałem szybkie zlecenie, z polecenia. Pisarz, przesympatyczny facet, zadzwonił do mnie i powiedział że: “jego znajoma kilka miesięcy wcześniej robiła u mnie strone, bardzo mu się podoba i on chce taką samą tylko inna kolorystyka. Wszystko 1 do 1 tak samo, żadnych zmian, tylko zmieniamy kolory, 1 dodatkowa, statyczna strona z ustalonym tekstem a nasza wspólna znajoma się zgadza żeby strony były takie same. ”Naciąłem się jak młode pisklę i stwierdziłem: “ok zrobie kopie, wyczyszcze dane, porejestruje nowe klucze do zaimplementowanych API, i ogólnie ustawie kopie strony ze zmianą kolorystyki - 3-4 dni roboty 2000zł, jestem wolny za 3 tygodnie”. Przychodzi do realizacji, dostaje info że po przemyśleniach gość jeszcze chce uprościć stronę i mieć ją w formie one page, tak jak jest tylko bez przeładowania a zamiast tego scrollowaną w dół. Myślę sobie luz, mam to porządnie obkomentowane, nie jest to wielki portal, wrzucę kod w jeden kontroler, skleje widoki, i zmienię linki, nie będę go kasował więcej. Jak pomyślałem tak zrobiłem, strona gotowa do oddania i dowiaduje się że… “jednak nie, jednak lepiej jak by to było na osobnych podstronach. Trochę ciśnienie mi skoczyło bo ja już miałem fakturę wystawiać a tu znowy trzeba do projektu usiąść. Myślę sobie… cholera, moja wina, za mało czasu poświęciłem żeby mu wyjaśnić że to nie są dwa kliknięcia, tylko zmiana w wielu miejscach, ale mam wersję ‘wielostronną’, to odpalę ją i zamykam temat. Kilka dni później gadamy… i klient jest bardzo, bardzo, bardzo zadowolny, ale… znalazł stronę innego pisarza gdzie jest genialna pierwsza strona i on jednak chce mieć ją tak jak na tamtej… Oczywiście przeprasza za zamieszanie i to już ‘ostatnia zmiana’. Jak możecie sie już domyślić, nie była ostatnią, przedostatnią ani nawet którąś tam od końca… Jednak w tym momencie wyjaśniłem mu, kulturalnie że pomimo całej sympatii (a kość faktycznie był spoko) to prowadzę firmę i projekt który był rozliczony na 3-4 dni, ciągnie się 3 tydzień. Kto zawinił? Klient? NIE! JA! Bo poskąpiłem tych 30 minut na początku żeby wyjaśnić na czym polega proces tworzenia strony. Jak się kupuje samochód i zamawiamy klimatyzację w dodatkach, to po jego otrzymaniu żadna fabryka na świecie nie zamontuje nam klimatronika “tak na chwilę” żebyśmy mogli zobaczyć czy może lepszy, a jak nam się nie spodoba to wrócimy do klimatyzacji. Opóźnienia się w IT zawsze zdarzają, nie przeczę, bardzo często są moją winą, bo czegoś nie przewidziałem, ale wtedy większość kosztów biorę na klatę. Jak jednak klient zaczyna zmieniać specyfikację to MUSICIE go zacząć liczyć za te zmiany, bo inaczej nigdy się nie skończą. 

 

 

Wiesz że nie zostaje Twoim niewolnikiem?

Bardzo krótki i bardzo szybki punkt. Jak dojdziecie do porozumienia w kwestii finansowej to musicie wyjaśnić klientowi jeszcze raz, za co płaci. Dziwne? Niekoniecznie. Klient płaci za WYKONANIE OPROGRAMOWANIA. Ja np w standardzie mam odpalenie strony i konfigurację domeny. To tak jakby fabryka przywiozła Wam samochód pod drzwi. Spoko, zdarza się miły dodatek. ALE TO WSZYSTKO. Nie odpowiadam za prowadzenie strony, za opłaty serwerów, za promowanie strony w GOOGLE, za reklamę, ruch itp itd. Mogę - ale to stanowi OSOBNĄ UMOWĘ i OSOBNĄ PŁATNOŚĆ. Dlaczego? A ile razy kupując samochód dostaliście w pakiecie dożywotnio szofera który będzie Was woził, tankował za swoje i jeszcze dom Wam otynkuje jak zajdzie potrzeba (w świecie IT np zrobi banery albo przygotuje plakaty reklamowe). No właśnie! 

 

 

Słyszałeś kiedyś o SEO?
W poprzednim punkcie napomkneliście klientowi o reklamie i promocji. Teraz trzeba omówić z nim, krok po kroku jak to się dzieje że strona pojawia się w Google i czemu nie wyskoczy od razu na pierwszym miejscu. Czym jest GA, SEO, SEM, CM, SM... że te działania zabierają czas, są niezbędne i że część z tych usług świadczycie, a inną część świadczą znajomi. Tutaj trzeba przedyskutować strategię rozwoju i promocji strony, nawet jeśli nie chcecie tego robić. Dlaczego? Bo raczej będziecie w większości przypadków mieli większą wiedzę, więc klienci docenią jak się z nimi podzielicie. 15-20 minut Was nie zbawi a możecie zyskać bardzo dużo kierując kogoś na odpowiednia ścieżkę. W końcu tylko wariat nie chce żeby strona którą napisał była popularna i przynosiła zyski. 


Miało być krótko, nie wyszło ale myślę że na dziś starczy. Następnym razem ostatnie 3 pytania! Do przeczytania i do zobaczenia w naszej szkole programowania :)

Autor: Geek Factory
Powrót
Serwis korzysta z plików cookies w celu świadczenia spersonalizowanych usług na najwyższym poziomie, w tym usług statystycznych oraz w celu dostosowania zawartości do indywidualnych preferencji Użytkowników, zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.