Odrobina refleksji na temat reformy MEN
10.08.2017 / Katowice
Trafiłem ostatnio na ciekawy artykuł - POLSKIE SZKOŁY NIEPRZYGOTOWANE DO NAUKI PROGRAMOWANIA? . Redakcja opisuje dość szczegółowo kwestie problemów technicznych i budżetowych związanych z nowym rozporządzeniem MEN. Ja na początku przyjąłem informację o tym że dzieci będą uczyć się programować od małego bardzo optymistycznie, jednak po chwili refleksji jedna rzecz wzbudziła mój spory niepokój. Zastanawiającym aspektem tego rozporządzenia są nauczyciele. Nie jest to artykuł wymierzony w żadnej mierze przeciwko nim, nie zrozumcie mnie pochopnie, jednak ciekawy jestem na ile są oni przygotowani do prowadzenia takich zajęć? Śmiem przypuszczać że w 70-80% przypadków wcale. Dlaczego?

Ja należę do tego rocznika za czasów którego wprowadzano informatykę do szkół średnich. Muszę przyznać uczciwie, że miałem przysłowiowego farta. Nauczyciel w moim liceum był dobrze przygotowany do prowadzenia takich zajęć, ale myśle że to była bardziej jego inicjatywa i chęć przekazania nam sensownej wiedzy niż przemyślane rozwiązanie systemowe poparte odpowiednimi szkoleniami dla nauczycieli. Tym bardziej go za to szanuję i pozdrawiam. Dla porównania, w liceum mojej siostry informatyki zaczęła uczyć Pani od… techniki. Ktoś, średnio inteligentny, stwierdził: “Informatyka to nauka techniczna więc pewnie będzie pasować nauczycielka techniki”. Proste? No nie do końca bo efektem takiego podejścia był zeszyt mojej siostry wypełniony absolutnie cudownymi tekstami które kazano im ryć na pamięć.

“Windows zwany potocznie myszką”
“Żeby wyłączyć komputer należy dwa razy delikatnie puknąć w klawisz POWDER”
“Mamy dwa rodzaje komputerów: Windows zwany okienkiem lub komputerem PC i Mekintosz nazywany Jabuszkiem”

To są oryginalne teksty co więcej z zachowaną pisownią którą owa Pani sprawdzała i kazała uczyć się na pamięć. Z tego co pamiętam to doszło nawet do sytuacji że jedna z koleżanek mojej siostry popłakała się i uciekła z lekcji bo nauczycielka na nią nakrzyczała że “za mocno i za szybko puka w klawisze klawiatury i zepsuje nowiutki sprzęt”.

Czy winę za taki stan rzeczy ponosi owa nauczycielka? Poniekąd pewnie też, ale jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację w której przed rozpoczęciem roku szkolnego dyrektorka owego liceum wzywa tą nieszczęsną kobiecine do siebie “na dywanik” i mówi jej: “Jadźka [imię oczywiście zmyślone], ty pojedziesz teraz na 2-3 dniowy kurs o komputerach, a od września będziesz prowadzić zajęcia w naszej nowej pracowni. Tylko jak uczniowie coś zepsują to potrącę Ci z premii, więc masz pilnować sprzętu jak oka w głowie”. Stres dla nauczyciela + stres dla uczniów = kilka klas które po takich zajęciach miały serdecznie dość kontaktu z nowymi technologiami.

Nie był to jednej patologiczny przypadek, bo już na studiach kiedy padło pytanie wykładowcy “kto z Was programował w jakimkolwiek języku” to 3 osoby na 28 podniosło rękę. Ciekaw jestem w takim razie, jak wyglądały zajęcia z IT w przypadku pozostałych 25 osób. Trzeba naprawdę sporo kreatywności żeby przez 3-4 lata szkoły średniej konfigurować skrzynkę pocztową, bo co innego mogli robić?

Boje się że niestety reforma która wchodzi za dosłownie parę dni może mieć jeszcze bardziej opłakany skutek. W naszym przypadku mówiliśmy o ludziach w liceum, czyli już w jakiś sposób ukształtowanych pod względem charakteru, na progu dorosłego życia. Teraz ustawa ma dotyczyć dużo młodszych osób. Mam szczerą nadzieję że się mylę i ktoś oprócz przygotowań sprzętowych, przeszkolił także nauczycieli, a potem sprawdził ich wiedzę i umiejętność jej przekazywania w tym temacie. Jeżeli małemu dziecku wytłumaczy się, w prostu, życiowy sposób czym jest instrukcja decyzyjna, pętla, funkcja, algorytmika,... to takie dzieci zafascynują się światem IT i faktycznie wyrośnie nam pokolenie kreatywnych specjalistów. Niestety jeśli zajęcia okażą się tylko większą ilością kucia niezrozumiałych i często niepoprawnych definicji, przeglądaniem stron internetowych i konfiguracji skrzynki pocztowej to pal licho stracony czas i pieniądze, ale zrazimy całe pokolenie do kontaktu ze światem programowania, utrwalając w nim mylny obraz tego, że programowanie to zajęcie dla matematycznych maniaków i nie ma w sobie krzty kreatywności. A jak Wam się wydaje? Nasze Państwo zda ten egzamin czy na koniec wyskoczy komunikat o błędzie krytycznym?
- Pola obowiązkowe
Wyślij zgłoszenie