Meet a Geek - Monika Zając
26.09.2016 / Katowice
Z wykształcenia nasza dzisiejsza bohaterka jest polonistką. Tak, tak, nauczycielką języka polskiego. Kiedy postanowiła, że jednak nie będzie pracować w szkole, jęk zawodu okolicznych rodziców dało się słyszeć w całym województwie. A jeśli nie nauczanie, to co?

Monika już na studiach postawiła na komunikację i teorię języka. Podczas gdy inni zachwycali się artyzmem romantycznych sielanek filozoficznych, ona starała się zrozumieć schematy językowe twórcy gramatyki transformacyjno-generatywnej – Noama Chomsky’ego (którego zdjęcie do dziś zresztą nosi w portfelu). Silne zainteresowanie komunikacją i językiem, ale też edytorstwem, architekturą informacji i nowymi technologiami sprawiło, że po studiach rozpoczęła pracę w dziale marketingu jednej z katowickich firm.

Na przestrzeni lat zajmowała się różnymi rzeczami, od opracowywania materiałów marketingowych, przez redakcję tekstów, składanie czasopism i kierowanie projektem unijnym, po projektowanie koncepcyjne serwisów internetowych oraz wielomiesięczną pracę nad startupem. Po czterech latach ciężkiej, nieprzerwanej pracy… poszła spać. Wstała po miesiącu i stwierdziła, że zostanie freelancerem.

Monika Zając

Specjalista w branży marketing, reklama, PR

Profil na LinkedIn

Od dwóch lat działa na własną rękę. W zeszłym roku, w pewien piękny piątkowy wieczór pracowała sobie spokojnie przy kuchennym stole. Jak na osobę uzależnioną od internetu przystało, od czasu do czasu rzucając okiem na Facebooka. Dalsza część tej historii rozegrała się błyskawicznie niczym na dobrym, hollywoodzkim filmie akcji. Było coś koło 23:18 kiedy zobaczyła na fanpage’u Women in Technology, że zwolniło się miejsce na warsztatach Geek Factory. O 23:18:01 podjeła radykalną decyzję - podobno zgłosiła się tak szybko, że pisząc komentarz, dostała skurczu małego palca lewej dłoni. I to pomimo że warsztaty, o których była mowa, zaczynały się w sobotę o 10:00… W ten sposób 10,5 godziny później przybyła do jaskinie zła i rozpusty - siedziby głównej Geek Factory. Monika ostatecznie brała udział w trzech naszych kursach:
  • Witamy w świecie kodu (HTML, CSS, Bootstrap)
  • Jak to działa? (PHP, MySQL)
  • Make some magic (JavaScript, jQuery, jQueryUI)
Podczas zajęć była wdzięcznym tematem do żartów naszego prowadzącego, który do dziś nie potrafi pojąć, że stąpa po świecie osoba, która wie co to grawis.

A tak swoją szosą, czy ktokolwiek z Was wie czym się różni ' od `? Albo jaka jest do kroćset różnica między – a -??? Jak nie macie pojęcia, to polecamy Monie - ona już Wam to dokładnie wyjaśni :).

Wracając do głównego wątku... Docinki Daniela nie przeszkodziły jednak jej odkryć, że programowanie sprawia wielką frajdę. Póki co twierdzi, że jej niekwestionowanym powołaniem jest Front-End, ale ciągle staramy się sprawić, aby równie mocno pokochała PHP.

Monika zdecydowała się na kurs mając w założeniach że pierwszym zrealizowanym projektem będzie strona jej firmy. Zgodnie z zasadą:
- Proszę Pana, po ile strona internetowa?
– To zależy, ceny zaczynają się od 2000 zł…
- A to dziękuję, to ja się sama tych programów nauczę!

Za niezwykle ważne uznała, że już po pierwszym kursie (10 dni nauki u nas w szkole), można stworzyć dobrze wyglądającą stronę internetową - wiadmo Makiawelizm RULES - liczy się efekt, nawet jeśli metody prowadzącego są... powiedzmy delikatnie... nieszablonowe.
Efekt jej ówczesnych prac pewnie kiedyś zobaczycie pod adresem: www.grapefruitstudio.pl, jednak na chwile obecną musicie obejść się smakiem, czekając aż Monia znajdzie czas dopieścić swe pierwsze dzieło, bo zadziałała inna zasada która mówi że: "Dobry szewc bez butów chodzi". Czemu? Nasza kursantka, niedługo po kursie podjęła współpracę z jedną z gliwickich agencji marketingowych, z którą zresztą do dziś pracuje nad projektami tworzonymi dla ogólnopolskich marek. Dość powiedzieć, że jednym z jej pierwszych samodzielnych projektów była strona www.raportroczny.energa.pl. Dzięki współpracy z Neocodis, Monika ma na sumieniu również projekty programistyczne popełnione dla klientów zagranicznych. Przykładem może być strona którą niedługo będziemy wypuszczać na live: www.papeterie.neocodislabs.com.

Co ciekawe, za sprawą Moniki w Geek Factory pojawił się ostatnio jej brat. Zapytaliśmy ją, czym ów biedny chłopak zawinił, że postanowiła przeciągnąć go na ciemną stronę mocy.

„W związku z rozwojem prowadzonej przeze mnie firmy, mój brat dołączył do naszego zespołu. W Grapefruit Studio świadczymy usługi, które ściśle związane są z internetem i nowymi technologiami. W ciągu ostatniego roku zrozumiałam, że podstawy programowania powinien znać każdy, kto tworzy treści do sieci (czy to tekstowe, czy graficzne). Postanowiłam więc, że tworząc zespół profesjonalistów zadbam o to, aby rzeczywiście każdy, od copywritera po grafika, takie podstawy posiadał. Zapisując swoich współpracowników na kursy Geek Factory mam pewność, że ta inwestycja zwróci mi się w naprawdę krótkim czasie”.

Nic dodać nic ująć - doktorze stworzyliśmy kolejnego potwora... yyy... to znaczy Geeka - programistkę, pełen sukces.